Portal JachtSerwis.pl został stworzony po to, aby umilić spędzanie wolnego czasu braci żeglarskiej oraz całej reszcie tzw. „szczurów lądowych” wink, którzy dążą do tego, aby nasza jedna wielka brać żeglarska ich przyjęła w swe szeregi.

Istniejemy zarówno po to by wspierać amatorów, ale też i profesjonalistów.

Znajdziecie u nas wiele praktycznych informacji dotyczących żeglarstwa – opisów miejsc, gdzie można pożeglować, praktycznych porad dla posiadaczy jachtów jak i osób, które chcą nabyć swój własny „żeglarski rydwan”. Powiemy wam, gdzie i co warto kupić oraz jak do tego się zabrać. To wszystko i wiele innych ważnych rzeczy znajdziecie na naszych stronach.  


 Niech ten utwór wielkiego poety będzie pieśnią na ustach każdego z naszych użytkowników.

Mickiewicz Adam

Żeglarz

Ilekroć ujrzysz, jak zhukana fala
Po głębiach barkę przerzuca tułaczą,
Niech się anielskie serce nie użala
Nad płynącego trwogą i rozpaczą.

Tę barkę wicher odbił od okrętu.
Na którym żeglarz swe nadzieje złożył;
Jeżeli wszystko jest pastwą odmętu,
Czegoż by płakał? o co by się trwożył?

Lepiej mu pośród żywiołów bezrządu
Walczyć co chwila z nowymi przygody,
Niż gdyby wybrnął i z cichego lądu
Patrzył na morze, i liczył swe szkody.

Odessa, 1825. kwiet. 14


 

Rejsy

Krystyna Chojnowska-Liskiewicz - pierwsza kobieta, która samotnie opłynęła kulę ziemską

Nikt wtedy nie wiedział, jak się organizuje samotny rejs dookoła świata dla kobiety - mówiła w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, pierwsza kobieta, która opłynęła samotnie jachtem Ziemię. Właśnie mija 40 lat, odkąd żeglarka zamknęła pętlę rejsu w pobliżu wysp Zielonego Przylądka

Wywiad z archiwum "Rzeczpospolitej", przeprowadzony w kwietniu 1998 roku Po samotnym opłynięciu jachtem Ziemi znalazła się pani w Księdze rekordów Guinnessa. Ilekroć jednak mam okazję, przebywając za granicą, opowiadać o polskich dokonaniach eksploracyjnych, kiedy mówię o pani wyczynie, moi rozmówcy są zdumieni i przekonani, że pierwszą kobietą, która samotnie opłynęła świat, była Francuzka lub Brytyjka.

KRYSTYNA CHOJNOWSKA -LISKIEWICZ: Rzeczywiście w pewnym momencie doszło do czegoś w rodzaju wyścigu między trzema kobietami, tyle że każda z nas płynęła inną trasą, a ja do tego posuwałam się w przeciwnym kierunku niż one.Czy rywalki miały większy dostęp do środków przekazu i dlatego lepiej je zapamiętano?Tak. Angielka miała wręcz agenta, który zajmował się jej promocją i przedstawiał ją jako kobietę sukcesu. Książkę, którą napisała, przetłumaczono, prawdopodobnie od razu w Wielkiej Brytanii, chyba na osiem języków. U nas też była wydana. Do wyścigu doszło dopiero wtedy, kiedy ogłoszono, że zachorowałam na trasie, w Australii. A zaniemogłam dość spektakularnie. Zabrano mnie z lądowiska misji aborygeńskiej samolotem do szpitala, co jest zresztą na tamtym kontynencie normalne. Do najbliższej kliniki leciałam 600 km. Australijskie powietrzne pogotowie ratunkowe było wówczas organizacją społeczną, nie dotowaną przez państwo, więc jak nadarzyła im się gratka wiezienia już nieco znanej osoby, to dla własnych celów nagłośnili ten fakt we wszystkich tamtejszych mediach i depeszach agencyjnych.

Więcej…

Artykuły

projekt „Odysea Władka Wagnera” cd.

  • Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

Harcerski jacht „Zjawa IV”, który w latach 2015 i 2016 realizuje projekt „Odysea Władka Wagnera” (pamięci Władysława Wagnera, pierwszego Polaka, który opłynął świat) przepłynął Atlantyk z Bermudów na Azory. Trasę liczącą ponad 3200 km jacht pokonał w 22 dni. Po drodze załoga walczyła z ciszą i silnym wiatrem. Jacht wypłynął 5 kwietnia 2016 roku z St. Georges na Bermudach, pod komendą kpt. Marka Rundsztuka. W drodze na Azory napotkał rozległe pasma bez wiatru. Aby zdążyć na czas, konieczna była żegluga z silnikiem. Były nawet obawy o to, czy wystarczy paliwa. Na szczęście kilkaset mil przed Azorami rozwiało się na tyle, że można było odstawić silnik, co żeglarze przyjęli z ulgą. Do Horty na Azorach „Zjawa” zawinęła w nocy z 25 na 26 kwietnia 2016 roku.

„Zjawa IV” rozpoczęła wyprawę w Gdyni. Początkowo płynęła trzymając się wybrzeża Europy – do Lizbony i Gibraltaru. Później odwiedziła marokański Rabat, a następnie przez Maderę i Wyspy Kanaryjskie dopłynęła na Wyspy Zielonego Przylądka, skąd w listopadzie wykonała skok przez Atlantyk na Barbados i Martynikę. Pokonanie Atlantyku drogą pasatową w doskonałych warunkach atmosferycznych zajęło 16 dni. Święta i sylwestra „Zjawa” spędziła na Karaibach, by następnie popłynąć na Brytyjskie Wyspy Dziewicze. Odwiedziła miejsca w których żył Władysław Wagner. Następnie przez Jamajkę, Kubę i Tampę, „Zjawa” dopłynęła do Miami, skąd rozpoczęła powrót do Europy przez Bermudy.

Przed „Zjawą” blisko 20-dniowy pobyt na Azorach, skąd 21 maja załga rozpocznie się ostatni etap wyprawy – do Lizbony. Zakończenie rejsu zaplanowano na 4 czerwca 2016 roku w Lizbonie. Wyprawa ma charakter etapowy. Każdy może w dowolnym momencie dołączyć do załogi, wykupując 7- lub 14-dniowe rejsy. „Zjawa IV” przejdzie inspekcję Urzędu Morskiego i popłynie na Morze Śródziemne, gdzie spędzi wakacje. Jesienią wróci do Polski przez Brest, Dublin, Kanał Kaledoński i Amsterdam. Powrót do Gdyni planowany jest na listopad.

„Zjawa IV” to kontynuatorka jachtów o tej samej nazwie („Zjawy I”, „Zjawy II” i „Zjawy III”), na których Władysław Wagner w latach 1932-1939 opłynął – jako pierwszy Polak – Ziemię. „Zjawa IV” została wyprodukowana w Szwecji w 1949 roku, jako kuter ratowniczy. Służbę ratowniczą pełniła w Polskim Ratownictwie Okrętowym do końca lat 70. ubiegłego wieku, kiedy to została przekazana Związkowi Harcerstwa Polskiego, z przeznaczeniem na jacht wyprawowy. W 1983 roku, po przebudowie, znów podniesiono banderę na jachcie. „Zjawa IV” w swej bogatej historii opłynęła przylądek Horn, brała udział w regatach Columbus w Stanach Zjednoczonych w 1992 roku, pływała po Morzu Bałtyckim, Północnym, Śródziemnym i Czarnym. Przed obecna wyprawą przeszła półtoraroczny remont generalny. Armatorem „Zjawy IV” jest Centrum Wyc howania Morskiego ZHP w Gdyni.

Jaka kotwica jest najlepsza

Kotwica – niezbędne wyposażenie jachtu zapewniające komfort i bezpieczeństwo załogi i sprzętu . Jej walory docenimy podczas: złej pogody, cumowania na dziko lub w portach nie wyposażonych w muring bądź boje cumowniczą. Każdy żeglarz zastanawia się jaki rodzaj kotwicy będzie najlepszy wszak wszystko zależy od akwenu i jachtu ora osobistych upodobań . W 2004 roku Tim Bartlett przeprowadził swego rodzaju badanie  funkcjonalności kotwic którego wynik opublikował w miesięczniku „Sailing Today”. Test przeprowadzono na CLAW konstrukcji Bruce’a, CQR, DANFORTH, DELTA. Badania przeprowadzono w miejscach, gdzie występowały cztery typy dna : żwirowe, gliniaste, piaszczyste, błotniste. Jednostką testująca była 22 stopowa szalupa z zamontowanym siłownikiem pozwalającym na odczyt sił działających na łańcuch kotwiczny. Pozostałe parametry do testu : 14 m łańcucha, 2,8 m głębokość próby. Sprawdzeniu podlegała szybkość kotwienia w stosunku do pozycji na lądzie przy znoszącym dryfie i przeciwnym wietrze.

CLAW

Kotwica 15 kg dłuższe ramię 625 mm, krótsze – 385 mm, rozpiętość pazura 420 mm

Dość toporna lecz bez elementów ruchomych, co jest zaletą ponieważ zmniejsza się zagrożenie wynikające z możliwości zakleszczenia palców na ruchomych elementach.

Dostępne wielkości: 1 ; 2 ; 5 ; 7,5 ; 15 ; 20 ; 30 ; 50 ; 80 kg

TEST

Podłoże żwirowe:
Na dnie żwirowatym był problem z zaczepieniem i wbiciem w dno. Kotwica wlokła się, dając opór w wielkości około 20-40 kg na łańcuch, czasem tylko opór wzrastał do prawie 50 kg . Uzyskano maksymalny opór w wysokości 59 kg .

Podłoże gliniaste:
Pomimo wielokrotnych prób uzyskania wbicia w podłoże, nie udało się uzyskać pełnego zakotwiczenia. Uzyskano jedynie uchwyt kotwiczny w wysokości około 100 kg, lecz dryfująca łódź wyciągała kotwicę z podłoża. Zarejestrowano maksymalne obciążenie zaczepienia się kotwicy o dno w wysokości 190 kg.

piasek:
Na dnie piaszczystym kotwica dość szybko zagłębiła się naprężając łańcuch kotwiczny z siłą 100-200 kg . Gdy jednak obciążenie na siłowniku wzrosło ponad 200 kg, kotwica „puściła” by po kilku sekundach ponownie zagłębić się w dnie.

błoto:
Równo wchodziła w dno, miękko naprężając łańcuch. Na siłowniku wartość odczytanego oporu kotwicy powoli rosła, po osiągnięciu wartości 300 kg stabilnie utrzymywała jednostkę w miejscu.

CQR

Waga 16 kg , ramię – 981 mm , rozpiętość pługa – 328 mm , wzniesienie ramienia nad pługiem 510 mm. Przy obsłudze kotwicy należy unikać trzymania w okolicy zawiasu pomiędzy pługiem a ramieniem .

Dostępne wielkości : 7 ; 9 ; 11 ; 16 ; 20 ; 27 ; 34 kg

Do 1930 roku skuteczność kotwicy oceniano biorąc pod uwagę jedynie jej wagę. W 1933 kotwica pługowa Sir Geoffrey’a Taylora zmieniła te zasady.

TEST

Podłoże żwirowe:
Szybko wbiła i zagłębiła się w żwir by po chwili zatrzymać się i ustabilizować. Bez zmiany swej pozycji utrzymywała naprężenie łańcucha kotwicznego z siłą 200 kg . Zwiększenie naprężenie liny kotwicznej do wielkości 300 kg, nie spowodowało zerwania się kotwicy .

Podłoże gliniaste
Wbiła się błyskawicznie bez oporu, szybko naprężając łańcuch kotwiczny i zatrzymując jednostkę w miejscu z odczytaną silą na siłowniku , około 500 kg .
Przy wzroście oporu na łańcuchu kotwicznym do wielkości 600 – 700 kg, kotwica zagłębiała się i powoli przesuwała lecz nie następowało zerwanie kotwiczenia.

piach
Dość szybko zagłębiała się w dno , kilkakrotnie następowało zrywanie zaczepienia o dno przy obciążeniu na łańcuchu 450 kg, aż do momentu prawidłowego uchwycenia pługu z siłą 600 kg ,już bez wyraźnego objawu wleczenia kotwicy.

błoto
CQR dla błota to złe rozwiązanie. Szybko zaczepiła się o dno do uzyskanego naprężenia 250 kg i natychmiast zerwała ponownie zagłębiając się w dno. Kotwica była wleczona przez jednostkę ze zrywami co kilka sekund, maksymalnie naprężyła łańcuch z siłą 345 kg

DANFORTH

Waga 11,3 kg tzw. kotwica składana . Opatentowana w 1939 przez Richarda Danforth’a i Bobie Ogg popularnie zwana kotwicą angielską .

Dostępne wielkości: 3,5 ; 5 ; 9 ; 14 ; 16 ; 25 ; 43 ; 70 ; 100 kg

TEST

Podłoże żwirowe
Szybko zagnieździła się w dnie osiągając naprężenie na łańcuchu kotwicznym 120 kg . Lecz po osiągnięciu tej siły kotwica zaczęła się wlec po dnie dając obciążenie na łańcuchu rzędu  50 kg. Nie uzyskano pełnego zakotwiczenia.

Podłoże gliniaste
Początkowo miała trudność z wbiciem się w glinę; naprężając łańcuch tylko z siła 50 kg . W momencie, gdy ostroga łopaty kotwicy uchwyciła gliniaste dno, nastąpiło szybkie zagłębienie się i zakotwiczenie. Osiągnięto obciążenia na łańcuchu 450- 510 kg.

piasek
Zagłębiła się stosunkowo szybko osiągając obciążenie do 600 kg bez utraty zakotwiczenia.

błoto
Dla takiego typu dna projektowano ten sprzęt. Szybko zagnieździła się i trzymała przy obciążeniu na łańcuchu rzędu 450 kg . Przy wyższych obciążeniach , zaczynała się wlec po dnie lecz nie zrywała aż do momentu pewnego trzymania.

DELTA

Waga 16 kg . To najmłodsza konstrukcja z 1990 r. Wyglądem przypomina CQR lecz nie posiada zawiasu pomiędzy goleniem a pługiem.

Dostępne wielkości: 4 ; 6 ; 10 ; 16 ; 20 ; 25 ; 40 ; 50 ; 63 kg

TEST

Podłoże żwirowe
Szybko zagłębiła się w podłoże i naprężyła łańcuch kotwiczny przy wskazaniu siłownika 209 kg . Zagłębiona miała tendencje do wleczenia, pomimo tego wyraźnie przekroczyła przyjęte teoretyczne obciążenie 100-150 kg. Nie nastąpiło zjawisko wykotwiczenie.

Podłoże gliniaste
Podobnie jak CQR, zagłębiła się dając szybkie zakotwiczenie i uciąg wstępny w wysokości ok. 500 kg, na siłowniku. Przy powiększeniu obciążenia na łańcuchu do 654 kg, powoli zaczęła się wlec do momentu zagnieżdżenia. Brak objawów wykotwiczenia.

piasek
Delta szybko zagnieździła się w dnie i naprężając łańcuch siłą ponad 600 kg trzymając pewnie jednostkę na kotwicy.

błoto
Pług kotwicy szybko zagnieździł się w mulistym dnie i dał obciążenie na łańcuchu
około 350 kg . Przy przekroczeniu siły 450 kg, nastąpiło „pługowanie” dna.

PODSUMOWANIE

CLAW
Kotwica słaba

Za stosunkowo niską cenę

Łatwa w obsłudze i mocowaniu do łodzi

Przeznaczona do krótkotrwałego kotwiczenia w niezbyt gęstym dnie

CQR
Przewyższa wszystkie inne typy

Stosunkowo droga

Dobrze trzyma w każdym typie dna

DANFORTH

Najlepsze rozwiązanie jeśli chodzi o cenę i jakość

Słabo sprawuje się na podłożu żwirowym i gliniastym, doskonale sprawdza się w dnie piaszczystym, dorównuje tu innym kotwicom o większej wadze.

Dobra w dnie mulistym

Wada ruchome elementy stwarzające realne niebezpieczeństwo dla kończyn żeglarza.

DELTA
Doskonała na dnie piaszczystym.

Konkurencyjna w stosunku do Danfortha na dnie mulistym.

Stanowi konkurencje dla CQR na dnie gliniastym.

W stosunku do CQL korzystniejsza, bo nie ma części ruchomych.

Dodatkowo poza testami warto wspomnieć o popularnej kotwicy DRAPAK

Dostępne wielkości: 1,5 ; 2,5 ; 3,2 ; 4 ; 6 ; 8 ; 10 ; 12 ; 15 kg

Jej główną zaleta jest łatwość przechowywania w stanie złożonym . Idealnie sprawuje się jako kotwica dodatkowa.

Osmoza

Konieczność    zabezpieczenia    kadłuba jachtu  drewnianego  czy  stalowego  wobec tak oczywistych zjawisk jak korozja stali czy degradacja  biologiczna  drewna  nie  budzi żadnych  wątpliwości.  Sprawa  nie  jest  tak oczywista w przypadku kadłuba jachtu z laminatu poliestrowo-szklanego, tym bardziej że ponad linią wodną żelkot takiego jachtu wymaga jedynie zabiegów kosmetycznych. Niestety   proces   degradacji   dotyczy także  tworzyw  kompozytowych,  a  szczególnie    laminatu    poliestrowo szklanego . Termin  „osmoza”  pojawił  się  w  latach  70 dla opisania zjawiska pojawiania się wypełnionych płynem bąbli na kadłubach z laminatu PS i w takim znaczeniu jest używany do dziś. Samo zjawisko osmozy rozumiane jako   jednokierunkowe   przenikanie   rozpuszczalnika (w tym wypadku wody)  przez półprzepuszczalną błonę (w tym wypadku żelkot) bierze udział w pojawianiu się opisanych bąbli jednak nie wyjaśnia sprawy w całości. Laminat  poliestrowo  szklany  zbudowany  jest  z  warstw  włókna  szklanego (zbrojenia)  które  stanowi  zazwyczaj  ok. 30%   laminatu   połączonego   lepiszczem (żywicą  poliestrową),  które  składa  się  na pozostałe  70%.  Woda  (nie  jako  płyn,  lecz jako jej molekuły) wnika do i poprzez żelkot i  żywicę  poliestrową  w  kadłub  jachtu.  W ten sposób laminat w trakcie sezonu może zaabsorbować  wodę  w  ilości  około  2% swojej  masy.  Na  szczęście  część  tej  wody przechodzi stopniowo poprzez kadłub i na bieżąco  odparowuje  w  zęzach.  Poza  tym po sezonie kadłub schnie i jest to kolejna droga,  którą  kadłub  pozbywa  się  części wchłoniętej wody. Niestety   nawet   najlepiej   wykonany laminat  nie  jest  strukturą  jednolitą  (homogeniczną) i pojawiają się w nim malutkie pęcherzyki powietrza oraz mikropęknięcia zarówno  w  samej  żywicy  jak  i  na  styku żywicy i szkła. W tych wolnych przestrzeniach  kondensuje  i  zbiera  się  wnikająca do  laminatu  woda. 

Więcej…