Artykuły archiwalne
Ocena użytkowników:  / 8

kordom    

     Mają wierną publiczność. Niektórzy, jeżdżąc od miasta do miasta, słuchają ich na żywo kilka razy w roku. Bilety na ich koncerty rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Fani rzucają Dominice pod nogi róże, a Andrzejowi przynoszą whisky. Trudno byłoby powiedzieć, że Korycki i Żukowska to zwykły muzyczny duet. To raczej zjawisko i sceniczny fenomen. O balladowym muzykowaniu i rosyjskich pieśniach kilka słów z Andrzejem Koryckim.

Ostatnio wplatają się wam między piosenki żeglarskie utwory Bułata Okudżawy, Włodzimierza Wysockiego, także Żanny Biczewskiej. Czy to już zmęczenie szantami?

Andrzej Korycki zapewnia, że po prostu zawsze śpiewa to, co lubi, a nie to, co wypada śpiewać lub to, co wymyślił reżyser koncertu. Rosyjskie ballady są mu bliskie od dawna, miały duży wpływ na kształtowanie muzycznej wrażliwości. Dodatkowo zwraca uwagę, że obecnie nikt nie śpiewa tego repertuaru a jest on mu bardzo bliski. Wspomina „Kiedy 30 lat temu wysłano mnie na festiwal piosenki radzieckiej do Zielonej Góry, utwory Okudżawy były moją tarczą, jedynym sposobem na to, jak wyjść obronną ręką z uczestnictwa w tym wydarzeniu”. Po latach od czasu do czasu śpiewałem te piosenki dla siebie lub najbliższych znajomych. Żeglarze znają te utwory i nawet chętnie słuchają rosyjskich ballad i zapewne dlatego na końcu świata, w Sztynorcie, mogły obok siebie wybrzmieć nuty „Pieśni gruzińskiej” i utworu „Gdzie ta keja?”. Aktualnie miłośnicy ballad Koryckiego i Dominiki oczekują na nową płytę z akcentami rosyjskimi.

Dość długo czekamy na ten krążek który powinien być już na rynku od kilku miesięcy. Niestety, spadkobierca Wysockiego gdzieś się przeprowadzili i wydawca nie może uzyskać zgody na wydanie na płycie utworów Wołodii. Trwają intensywne poszukiwania. Poza rosyjskimi balladami na krążku zarejestrowano stare, czasem trochę zapomniane piosenki, niektóre z początków przygody ze sceną. Nagrano między innymi „Trzy życia” oraz piosenkę „Robimy Ciechocinek”.

 

Duet zobaczymy i usłyszymy na lutowym krakowskim festiwalu Shanties

Ocena użytkowników:  / 0

boatshow2013LodzlW łodzi zakończyły się kolejne targi sprzętu pływającego.


W kategorii jachty żaglowe:

Złoty Medal otrzymała firma Northman  Krzysztof Stępniak projekt jachtu Maxus 33.1

Wyróżnienie dla firmy Sedna Yachts Jan Sulima za jacht Sedna 24.

W kategorii jachty motorowe:

Złoty Medal targów dla firmy Balt Yacht za prototyp houseboata Balt 818 Tytan.

Wyróżnienie dla firmy Dalpol Palion Tomasz za houseboat Phenix 800.

W kategorii osprzęt i wyposażenie otrzymała:

firma Sky – Yacht Sebastian Sadowski za łódź do turystyki wodnej z innowacyjnym systemem sterowania Joyboat

Nagrody dziennikarzy tym razem przyznano:

Główna nagroda dla firmy Viko Yachts za łódź żaglową Viko S 22.

Wyróżnienie dla:

Power Boats Poland za jacht Beneteau First 20.
Taurus Sea Power za skuter wodny Sea-Doo Sparky.
Diesel Air Poland za fotele Besanzoni.
Nagroda publiczności dla   jacht Cosinus 33 Janmor

 

Ocena użytkowników:  / 1

HH VOLVO OCEAN

HELLY HANSEN UBIERA ŻEŃSKĄ ZAŁOGĘ SCA W ZAWODACH
VOLVO OCEAN RACE 2014-15

 

galeria zdjęć


Oslo (15 października 2013) – Helly Hansen, norweski producent najwyższej klasy odzieży żeglarskiej i obuwia podpisał trzyletni kontrakt jako SCAec13-RT0080oficjalny dostawca odzieży i obuwia dla SCA (wiodącego producenta artykułów higienicznych oraz produktów pochodzenia drzewnego), który przystępuje do wyścigu Volvo Ocean Race w sezonie 2014-15. Start w pełni kobiecej załogi SCA to pierwsza wyjątkowa wiadomość ogłoszona w związku z wyścigiem Volvo Ocean Race, który startuje 4 pażdziernika 2014 r. Aktualnie wybrano siedem członkiń załogi, które tworzą team SCA. Przez ostatnie siedem miesięcy załoga trenowała w swojej bazie w Lanzarote (Hiszpania). Pod koniecwrześnia SCA zaprezentowało swój nowy jacht - Volvo Ocean 65 na którym międzynarodowa załoga będzie kontynuować swój program treningowy, aż do startu wyścigu. Wiodące rozwiązania technologiczne i innowacyjny skandynawski design zadecydowały o wyborze Helly Hansenna oficjalnego dostawcę odzieży i obuwia dla załogi SCA. Szeroka gama odzieży żeglarskiej, bielizny termoaktywnej oraz obuwia, jak również kolekcja odzieży sportowej z elementami wzornictwa marynistycznego -Helly Hansen ma wszystko, czego potrzebuje ten szczególny projekt. Helly Hansen rozpoczęło pracę nad stworzeniem specjalnej linii produktów dedykowanych SCA i podkreślających wizerunkowe aspekty partnerskiej marki. Projekt uwzględnia też nowy, mocny design dla ekipy wspierającej załogę na lądzie i dla kibiców. Część z nowopowstałych produktów będzie również do nabycia w sieci sprzedaży Helly Hansen.

„Trasa rejsu wynosi 40 000 mil morskich, a w trakcie rejsu członkinie załogi SCA będą narażone na wszelkie możliwe zagrożenia ze strony oceanu” – zauważa Erik Burbank, z-ca dyrektora globalnego marketingu Helly Hansen. „SCA postrzegamy jako zespół utalentowanych i świetnie zorganizowanych żeglarzy sponsorowanych przez organizację utalentowaną nie tylko na tyle aby odnieść sukces w wyścigu, ale również aby odzwierciedlić ducha wyścigu Volvo Ocean Race. Dokładnie takiego partnera pragnie Helly Hansen. Nie możemy się doczekać startu wyścigu.”
Helly Hansen to marka związana z załogami Volvo Ocean Race – od początku czterdziestoletniej historii tego wyścig dookoła świata. Ich partnerstwo z kobiecą załogą SCA jest ważnym momentem w rozwoju firmy. Wybór Helly Hansen na partnera dostarczającego odzież dla naszego teamu był właściwie oczywisty. – mówi Richard Brisius z załogi SCA – dla teamu SCA decydującym kryterium była gotowość Helly Hansen do stworzenia odzieży żeglarskiej dedykowanej kobietom. To była niezwykle interesująca podróż i jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani z nowej kolekcji - i z wpływu jaki mieć ona będzie na rezultaty sportowe i znakomity wygląd naszej załogi.

Czytaj więcej: SCA W ZAWODACH VOLVO OCEAN RACE 2014-15

Ocena użytkowników:  / 0

boot logo berlin13de

AHOJ BERLIN!

Zapraszamy na targi BOAT & FUN Berlin!

 

Między 20 a 24 listopada 2013 r. Targi Berlińskie otwierają swe podwoje dla wszystkich miłosników aktywnego wypoczynku nad wodą – żeglarzy, kajakarzy, nurków, surferów, tych, których pasjonują dynamiczne sporty takie jak kite surfing, wake boarding czy narty wodne oraz dla tych, którzy lubią po prostu posiedzieć nad jeziorem z wędką. Wszyscy oni – a także amatorzy innych dyscyplin uprawianych na świeżym powietrzu, jak choćby kolarstwa górskiego, wspinaczki górskiej i joggingu – mogą tu znaleźć coś ciekawego.

berlin boating2013

 

Targi Boat & Fun to miejsce, gdzie swoją ofertę prezentują producenci wszelkiego rodzaju łodzi motorowych, żaglowych, kajaków, pontonów, małych łódek, silników i wyposażenia do łodzi, ubrań oraz całej gamy sprzętu potrzebnego do uprawiania sportów wodnych i nie tylko. Nie zabraknie łodzi elektrycznych, hybrydowych, a także przebudowanych według indywidualnych potrzeb. Wśród wystawców są też firmy czarterowe, organizatorzy turystyki wodnej, przystanie, szkoły żeglarskie, wydawnictwa, kluby i stowarzyszenia. Bardzo popularna częścią targów jest giełda łodzi używanych. Boat & Fun to świetna okazja, by zorientować się w sytuacji na rynku wodniackim i dokonać zakupów, nieraz z dużymi zniżkami. Dodatkowo podczas imprezy będa mieć miejsce spotkania z ekspertami i fora dyskusyjne oraz zawody w wake boardingu „Wake Masters“. Organizatorzy zapraszają też na Galę – Noc Łodzi, czyli spotkanie biznesowo-towarzyskie połączone z nocnym zwiedzaniem wystawy (20.11 od 18.00 do północy).

 

Targi żeglarskie w Berlinie mają długą tradycję - pierwsza berlińska wystawa łodzi miała miejsce w Wannsee (w południowo-zachodniej części miasta) 14 lipca 1902 r. - 111 lat temu! Targi Boat & Fun Berlin po raz pierwszy odbyły się w 2002 r., w dwóch halach wystawowych – w ciągu 11 lat rozrosły się tak, że dziś zajmują już 14 hal. Swoją popularność (w zeszłym roku odnotowały 700 wystawców i 32400 zwiedzających) zawdzięczają temu, że koncentrują się zarówno na sportach i rozrywkach na wodach śródlądowych i przybrzeżnych wodach morskich, jak i na organizacji turystyki wodnej. Nie bez znaczenia jest fakt, że dzięki licznym akwenom, dobrej infrastrukturze wodniackiej i bliskości Bałtyku sporty wodne są w Brandenburgii ogromnie lubiane i prężnie się rozwijają.

 

Więcej na stronie www.boot-berlin.de, wszelkich dostępnych informacji udziela również Promesse - Przedstawicielstwo Targów Berlińskich w Polsce, które oferuje też bilety wstępu w cenach promocyjnych: www.targiberlinskie.pl,

kontakt mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

 

 

Ocena użytkowników:  / 0

Własnie zakończył się finał regat The Tall Ships Races 2013 w Szczecinie to nie tylko wielka impreza dla fanów morza i żeglowania. Na szczecinian i gości czekało sporo muzycznych atrakcji z galą ESKA Music Awards 2013 na czele! 

Galeria z regat

Czytaj więcej: The Tall Ships Races 2013 w Szczecinie

Ocena użytkowników:  / 0

bcorg

W Szczecinie niejedna żeglarska impreza miała miejsce, a już w lipcu br. do miasta zawita żeglarska wystawa „Biało-czerwona na morzach i oceanach”.

Organizowana już drugi rok z rzędu wystawa z cyklu „Biało-czerwona” pokazuje, że Polacy niejedno wyjątkowe osiągnięcie mają na swoim koncie. Pod biało-czerwoną Polacy przemierzają oceany, morza, wspinają się na najwyższe szczyty, docierają do najodleglejszych zakątków Ziemi. W promowanie dokonań naszych Rodaków, włączył się Prezydent RP Bronisław Komorowski, który objął honorowym patronatem wystawę, poświęconą w tym roku osiągnięciom polskichżeglarzy, kapitanów, jachtów i żaglowców pływających pod polską banderą, stądtytułekspozycji „Biało-czerwona na morzach i oceanach”.

A tych polskich osiągnięć jest naprawdę sporo. To Polak jako pierwszy na świecie przepłynął samotnie ocean na szalupie ratunkowej. Pierwszą kobietą w historii żeglarstwa, która samotnie opłynęła kulę ziemską była Polka. I to Polacy ścigali się, niejednokrotnie zwycięsko, w regatach – począwszy od wokółziemskich po olimpijskie. Wystawa ma na celu przypomnienie części tych spektakularnych sukcesów.

Na wystawie będzie można zobaczyć fotografie plejady polskich żeglarzy i podróżników, m.in. Jacka Pałkiewicza, Henryka Jaskuły, Krzysztofa Baranowskiego, Zbigniewa Gutkowskiego, Tomasza Cichockiego, Bolesława K. Kowalskiego, a to tylko niektóre nazwiska bohaterów ekspozycji.

Uroczyste otwarcie wystawy zaplanowano na 22 lipca 2013 r. na godz. 10 przed Urzędem Miasta Szczecin. W uroczystości wezmą udział Piotr Krzystek Prezydent Miasta Szczecina, Olgierd Geblewicz Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego, bohaterowie Wystawy m.in. kpt. Maciej Krzeptowski i kpt. Wojciech Jacobson oraz przedstawiciel MOVIDA - Organizatora Wystawy. Zwiedzanie ekspozycji przy pl. Armii Krajowej 1 będzie bezpłatne i możliwe w dn. 22 lipca do 31 sierpnia 2013 r.

Więcej na: www.bialo-czerwona.org, www.facebook.com/bialoczerwona

Dar Mlodziezy FOTO-MACIEJ-STOBIERSKI

 

Gospodarzem Wystawy zostało Miasto Szczecin, Współgospodarzem zaś Pomorze Zachodnie.

Mecenasem Wystawy jest marka Biedronka.

Kontakt dla mediów:

Jolanta Kołodzińska
Dyrektor ds. Promocji
tel. bezp.
22 696 98 28
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Aleksandra Mundzi
Project Manager
tel. bezp. 22 402 64 66
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ocena użytkowników:  / 0

30 lat pieśni żeglarskiej

Magazyn Wiatr: Kto ma gorzej? Żeglarz, który pędzi dookoła świata samotnie i bez zawijania do portów, jedząc podłe żarcie i pijąc kiepską wodę czy może żeglarski pieśniarz, który gra pięć koncertów tygodniowo od Radomia po Świnoujście, ogląda świat zza szyby samochodu i wciąż spotyka ludzi, którzy żądają by zaśpiewał „Hiszpańskie dziewczyny”...

Andrzej Korycki: Myślę, że żeglarz i pieśniarz mają ze sobą wiele wspólnego. Z pewnością oboje od czasu do czasu psioczą na swój los. Żeglarz myśli: „Boże, nigdy więcej nie ruszę się z portu”, a muzyk obiecuje sobie, że po powrocie do domu wyłączy telefon i nie opuści rodziny przez miesiąc. Ale potem i tak jadą grać i żeglować, bo to kochają. Żeglarstwo jest chyba ostatnim bastionem romantyzmu we współczesnym świecie. Bo jak nazwać dorosłego faceta, który płynie gdzieś po horyzont, patrzy na zachodzące słońce i roni łzę nucąc ulubioną pieśń? Jak nazwać muzyka, który wykonuje proste, dla wielu wręcz banalne, infantylne piosenki? Ludzie morza i szantymeni to niepoprawni romantycy. Ich losy są jak rejs. Samotny żeglarz mógłby zapewne płynąć przed siebie do ostatnich dni. Ja chciałbym zgasnąć na scenie, wzruszając ludzi, z którymi łączy mnie pasja i wrażliwość.

W duecie z Dominiką Żukowską gra Pan koncerty niemal bez przerwy. Czy ktoś je policzył?

Rzeczywiście gramy dużo, ale nie notujemy występów. Intensywność naszego muzykowania rozpoznajemy po zmęczeniu.

Czy nie ma Pan wrażenia, że daliście się zapędzić w jakiś kierat. Jak tu znaleźć miejsce na sztukę, na refleksję i na pisanie nowych utworów?

To prawda. Dzieje się dużo i szybko. Właśnie zarzynamy trzeci samochód dobrej marki, mimo, że olej wymieniamy co kilka tygodni. Najgorzej jest wtedy, gdy trafia się „trójkąt bermudzki” czyli w piątek gramy w Szczecinie, w sobotę w Suwałkach, a w niedzielę gdzieś na południu. Czasem myślę sobie, że moim największym marzeniem jest dwutygodniowy oddech od codziennych spraw, koncertów, pracy, zwykłych kłopotów. Usiadłbym sobie na poddaszu i napisał wreszcie piosenki, które chodzą mi po głowie od dawna. Niektórzy mają do mnie pretensje o to, że nie wprowadzamy do repertuaru nowych, autorskich utworów. Ale kiedy mam je poskładać, skoro pociąg pędzi i nie chce się zatrzymać...

Może warto zaryzykować i wyskoczyć? A potem poczekać na następny?

To nie jest proste. Ludzie dzwonią i proszą byśmy przyjechali i zagrali. Musiałbym zacząć odmawiać, a z tym czułbym się źle. Nie jesteśmy jakimiś celebrytami, nie chowamy się za plecami menedżerów. Jak dzwonią na przykład harcerze z żeglarskiej drużyny, to nie można im odmówić.

Jakie są stawki za jeden występ?

To dość skomplikowany temat. Zależy kto dzwoni i o co prosi. Zdarza nam się grać na zamkniętych imprezach dla firm, ale występujemy także na kameralnych koncertach w zaprzyjaźnionych miejscach. Graliśmy na promie, w kopalni soli, nawet na żeglarskim weselu. Jak mawia Jurek Porębski: „zgodziłeś się robić za psa, to szczekaj”. Pamiętam koncert w mazurskim pensjonacie Zielony Wiatr. To był występ dla czteroosobowej publiczności. Ktoś zadzwonił i powiedział, że chciałby naszym koncertem odwdzięczyć się przyjacielowi za jego ogromną pomoc. W dość małym ogródku upchnięto spore, plenerowe nagłośnienie. Po godzinie usłyszałem, że coraz większa grupa ludzi śpiewa z nami. Okazało się, że mieszkańcy okolicznych ośrodków i pensjonatów zbiegli się w ciemnościach nocy, usiedli przy drodze za płotem i śpiewali. Dla takich chwil warto muzykować.

Czy z żeglarskiej piosenki można się utrzymać?

Nie jesteśmy zawodowcami w pełnym tego słowa znaczeniu. Dominika pracuje w szpitalu jako psycholog. Ja jestem instruktorem w Centrum Kultury w Żyrardowie. Kiedyś uczyłem muzyki w szkole, ale wiadomo – tam dzieci muszą się uczyć, a tu chcą. Ja nie mam ani czasu, ani ochoty na pracę z ludźmi których muzyka męczy. Prowadzę zajęcia, inspiruję młodzież do zakładania własnych zespołów i zachęcam do grania i śpiewania piosenek żeglarskich, a przede wszystkim do żeglowania.

Jak to wszystko się zaczęło? Kiedy rozpoczął Pan swój „rejs” z żeglarską piosenką?

Był rok 1983. W Krakowie organizowano drugą edycję festiwalu Shanties. Pojechałem tam w mundurku jako reprezentant hufca Żyrardów i zaśpiewałem piosenkę „Wilki morskie”. Szybko zostałem zaakceptowany przez szantowe środowisko, ale było mi wstyd, bo oni traktowali mnie jak członka załogi, a ja nie byłem wtedy jeszcze żeglarzem. Niemal od razu pojechałem na Mazury zrobić kurs. Tak wsiąkłem w żeglarstwo i w szanty, choć jako laureat Festiwalu Piosenki Radzieckiej mogłem wybrać inną drogę. Mogłem pojechać do Soczi na zgrupowanie dla muzyków z naszego bloku i być może zdobywać laury na Festiwalach Interwizji.

Kim byłby dzisiaj Andrzej Korycki, gdyby powędrował drogą do Soczi?

Nie wiem kim bym był, ale nie byłbym tym kim jestem i bardzo bym tego żałował.

Polska scena szantowa to fenomen. Mamy setki zespołów i wciąż powstają nowe. Niemal co miesiąc organizowany jest duży festiwal. W sezonie szanty płyną z portów, klubów, knajpek. Przez cały rok możemy ich słuchać w popularnych tawernach. Co jest takiego w tej muzyce, że stała się polską specjalnością?

Szanty pasują do naszej słowiańskiej muzykalnej natury. W piosence żeglarskiej mamy niezwykłą różnorodność stylów. Są ballady, jest trochę country, bluesa, są tradycyjne morskie pieśni pracy. To nam pasuje. Poza tym żeglarska nuta doskonale wpisała się w nasz narodowy romantyzm.

Szantowa scena rzeczywiście jest u nas niezwykła. Kilka lat temu, podczas pobytu Starych Dzwonów w Chicago, zaproszono nas do jednego z najstarszych amerykańskich jachtklubów, który od lat organizował swój prestiżowy festiwal szantowy. Co roku na widowni zasiadało zaledwie kilkanaście osób. Kiedy zapowiedziano występ „Dzwonów” do klubu ściągnęła liczna grupa polonijnych żeglarzy. Organizatorzy imprezy nie wiedzieli co się dzieje. Nie byli przygotowani na taki najazd. Później opowiadaliśmy im, że u nas w Polsce duży festiwal szant to niemal Woodstock. Do Giżycka przyjeżdża 17 tys. osób, a na festiwal w Krakowie kilkaset. Nie chcieli w to uwierzyć.

Prywatnie bardzo lubię Stinga. Ale nie wiem czy wytrzymałbym na jego koncercie, gdyby trwał cztery godziny. A my często musimy grać do późnej nocy, bo ludzie nie chcą nas wypuścić ze sceny. Czasem żartuję i mówię, że gramy dla bezdomnych. Siedzą, bo nie mają dokąd pójść. Ale tak poważnie to jesteśmy po prostu szczęściarzami. Mamy wierną publiczność i nie zamienimy jej na żadną inną. Na moją skrzynkę przychodzą setki maili z podziękowaniami za koncerty i wzruszenia. Przepraszam wszystkich, ale nie jestem w stanie na całą tą korespondencję odpowiadać. Zresztą od zawsze stresowała mnie ortografia, więc jak tylko mogę, to unikam pisania!

Skoro Wasza muzyka spotyka się z tak ciepłym odbiorem, to może warto wyjść poza scenę szantową i małe kluby. Może Korycki mógłby zostać polskim Leonardem Cohenem?

Nie ciągnie nas do oficjalnego showbiznesu. Nie przejmujemy się tym, że nie grają naszych piosenek w radiu i nie zapraszają na kanapę do Kuby Wojewódzkiego. Wierzę zresztą, że Cohen też nie dałby się na nią zaciągnąć. Ten cały cyrk związany z telewizyjną popkulturą jest nam obcy.

Nie jesteśmy typowo morskim krajem. Nie mamy takich tradycji jak Francja czy Wielka Brytania. Ale muzyka żeglarska bije u nas rekordy popularności. Skąd to się wzięło?

Nie mamy tradycji pamiętającej czasy kliprów, ale mamy młodszą tradycję. Nasze żaglowce należą do najpiękniejszych i najlepszych na świecie. Mamy doskonałych producentów i konstruktorów. Nasi żeglarze odnoszą sukcesy. Polacy są w każdym ważnym porcie na świecie. Organizują niezwykłe rejsy. A na przykładzie krakowskiego festiwalu „Shanties” możemy stwierdzić, że żeglarska pieśń ma już u nas co najmniej trzydziestoletnią historię. Nasza tradycja może nie jest stara, ale jest żywa. Myślę, że cała ta szantowa kultura mogła się rozwinąć dzięki zespołowi „Stare Dzwony” i niezwykłym osobowościom, które go stworzyły. Gdyby świat miał takie „Dzwony” jak my, to też by oszalał na punkcie szant. Jerzy Porębski, Marek Szurawski, Ryszard Muzaj, Janusz Sikorski – bez nich ta muzyka w Polsce nie byłaby taka, jak dziś.

Jakie gatunki szant są dziś najpopularniejsze?

Publiczność wciąż chętnie słucha szant klasycznych czyli pieśni pracy. Popularne są pieśni kubryku (to domena naszego duetu, mówią o nas „klimaciarze”) oraz utwory, które można określić mianem współczesnych piosenek żeglarskich. Nie brakuje też ciekawych eksperymentów. Ryczące Dwudziestki wplatają elementy muzyki gospel. Prawdziwe Perły czerpią z tradycyjnej muzyki irlandzkiej. Najważniejsze, by znaleźć swój styl i swoją publiczność. Cieszyć się muzyką i nie udawać kogoś, kim się nie jest. Czasami drobna i subtelna nastolatka śpiewa „hej ho – ciągnij go” albo opowiada w piosence, że cały dzień biegała po pokładzie z harpunem i upolowała wieloryba. No cóż, wszyscy jakoś zaczynaliśmy ten „rejs”. Jednak do prawdziwej morskiej pieśni trzeba spokojnie dorosnąć i dojrzeć. Warto też przeżyć morską przygodę na własnej skórze.

 

Rozmawiał Krzysztof Olejnik   dla Wiatr i Woda

Ocena użytkowników:  / 0

Międzynarodowe Regaty Mazury OPEN - ŻEGLARSKI POJEDYNEK NAJSZYBSZYCH JACHTÓW W POLSCE.

Regaty zaplanowano na 11 maja odbędą się na jeziorach Niegocin, Marina Wilkasy koło Giżycka. Partnerem regat jest stocznia Delphia Yachts. 11 maja na jeziorze Niegocinregatyopen odbędzie się historyczny pojedynek najszybszych jachtów w Polsce. Zostanie rozstrzygnięty odwieczny spór o to, który jacht żegluje najszybciej. W regatach MazuryOPEN może być tylko jeden zwycięzca!

Program regat:
godz. 10.00 otwarcie regat
godz. 10.15-10.30 odprawa sterników
godz. 12.00 start do pierwszego wyścigu (planowane 4-5 wyścigów)
ok. godz. 18.00 zakończenie regat

Celem regat MazuryOPEN jest wyłonienie najszybszego jachtu roku. Od lat na forach internetowych toczą się spory o to, który jacht jest najszybszy. Z uwagi na to, że na innych regatach są stosowane różnego rodzaju ograniczenia oraz przeliczniki, bardzo trudno jest stwierdzić, który jacht faktycznie żegluje najszybciej. Aby rozstrzygnąć ten spór powstał pomysł regat najszybszych jachtów w formule open: dowolny jacht, dowolnie wyposażony – kto będzie zwycięzcą.

Ocena użytkowników:  / 0

Krystian Szypka wyruszył 28 kwietnia na start legendarnego wyścigu samotnych żeglarzy przez Atlantyk OSTAR. Gdynia żegnała żeglarza przez trzy dni.

Szypka na ostarOSTAR to regaty samotników na trasie z Plymouth w Wielkiej Brytanii do Newport w USA. To najstarsza, rozgrywana od ponad pięćdziesięciu lat, żeglarska impreza tego rodzaju. W wyścigu kilkakrotnie, z sukcesami, startowali Polacy. Byli wśród nich tacy żeglarze jak Krzysztof Baranowski, Teresa Remiszewska czy Kazimierz Jaworski. Ostatni raz polski skipper ścigał się na trasie OSTAR trzynaście lat temu.

Uroczystość pożegnania żeglarza odbyła się w basenie jachtowym w Gdyni. Dopisała pogoda i publiczność. Uświetniła ją muzyka w wykonaniu Reprezentacyjnej Orkiestry Dętej Ziemi Puckiej. Żeglarz zabrał w rejs bandery i flagi podarowane mu przez: wojewodę pomorskiego Ryszarda Stachurskiego, dyrektora Departamentu Majątku Województwa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego Andrzeja Słowińskiego, Joannę Zielińską, wiceprzewodniczącą Rady Miasta Gdyni, pełnomocnika prezydenta Gdyni do spraw kultury fizycznej i sportu oraz Bogusława Witkowskiego, prezesa Pomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego i Czesława Perlickiego nestora gdyńskich żeglarzy.Szczególny prezent przygotowała dla polskiego żeglarza Katarzyna Dydek, siostra Małgorzaty. Podarowała mu jej koszulkę z nadzieją, że posłuży mu za talizman. O przychylność nieba poprosił zaś ks. prał. kmdr Bogusław Wrona, kapelan Marynarki Wojennej, który pobłogosławił kapitana Szypkę i jego jacht „Sunrise" na drogę. - Postaram się spełnić pokładane we mnie nadzieje – zadeklarował żeglarz. - Obiecuję powalczyć o jak najlepsze miejsce.

Na stronie www.ostarfordydek.pl oraz na http://www.facebook.com/ostarfordydek na bieżąco będziemy śledzić postępy projektu, a po rozpoczęciu regat OSTAR trasę rejsu.

 

Ocena użytkowników:  / 0

bcorg

Już 2 maja 2013 r. w Pałacu Prezydenckim w Warszawie będzie miała miejsce wyjątkowa uroczystość. Elita polskiego żeglarstwa spotka się z Prezydentem przyplansza glowna okazjiplansza glowna otwarcia wystawy „Biało-czerwona na morzach i oceanach” organizowanej w Dniu Flagi RP.Tego dnia zagęszczenie talentu na metr kwadratowy będzie nadzwyczaj wysokie.Nieczęsto mamy okazję zobaczyć tyle wybitnych osobowości ze świata żeglarskiego w jednym miejscu. A to wszystko dzięki wystawie „Biało-czerwona na morzach i oceanach”,która poświęcona jest dokonaniom polskich żeglarzy, kapitanów, jachtów i żaglowców pływających pod biało - czerwoną banderą.Każda plansza wystawy, a jest ich w sumie 39,to historia innego bohatera, historia niezwykłych rejsów i sukcesów, które symbolicznie łączy polska Flaga.W promowanie dokonań żeglarzy, włączył się sam Prezydent RP Bronisław Komorowski,który objął honorowym patronatem wystawę i zaprosił bohaterów wystawy na uroczyste otwarcie ekspozycji i spotkanie w Kancelarii. 2 maja br. w spotkaniu z Prezydentem weźmie udział aż 17 wybitnych polskich żeglarzy i żeglarek

- Krystyna Chojnowska-Liskiewicz,Bolesław K. Kowalski,Zbigniew Gutkowski,Wojciech Jacobson,Henryk Jaskuła,Tomasz Cichocki ,żeby wymienić tylko kilka nazwisk.
Prezydent RP, doceniając zasługi bohaterów wystawy dla rozwoju polskiego żeglarstwa, sportu i promowania nowoczesnego patriotyzmu, dodatkowo postanowił dznaczyć ich podczas uroczystości wręczenia flag, która będzie miała miejsce po spotkaniu.Na ten dzień zaplanowano również uroczyste otwarcie przez Prezydenta RP wystawy „Biało-czerwona na morzach i oceanach”, którego po ekspozycji oprowadzą sami bohaterowie. Każdy będzie mieć okazję osobiście przedstawić Prezydentowi RP pokrótce historię przedstawioną na planszy . To część oficjalna. Natomiast każdy zainteresowany będzie również mieć okazję zapoznać się z historiami bohaterów wystawy już od 3 maja do 16 czerwca 2013 r., kiedy to wystawa „Biało-czerwona na morzach i oceanach” będzie eksponowana przy ul.Krakowskie Przedmieście 46/48 przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie . Po tym czasie organizatorzy planują jej ekspozycję również w innych miastach Polski. Tych,którzy nie mogą osobiście przybyć do Warszawy, Organizator MOVIDA zaprasza do wirtualnego zwiedzenia wystawy na stronie www.bialo-czerwona.org oraz na fanpage’u www.facebook.com/bialoczerwona , gdzie również będzie dostępna fotorelacja z otwarcia ekspozycji.

 

Mecenasem Wystawy jest Biedronka jedna z najpopularniejszych i najcenniejszych polskich marek,która została czterokrotnie nagrodzona prestiżowym tytułem Superbrands. Partnerami medialnym i wydarzenia są : TVP INFO,TVP Historia, Radio Dla Ciebie,National Geographic Polska, Portalmorski.pl, magazyn Żagle.

 
Kontakt dla mediów:
 
Aleksandra Mundzik
Project Manager,
tel. bezp. 22 402 64 66
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
 
Jolanta Kołodzińska
Dyrektor ds. Promocji
tel.bezp.22 696 98 28
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wojciech Jacobson na morzu Beauforta 1985

zaglowiec Fryderyk